2013/12/01

Obiektywnie o negatywach, część 2

Jak już wspomniałam ostatnio zeszły weekend spędziłam na zabawie w ciemni.
Obiecywana "część druga" relacji, czyli co i jak.

1. Plener fotograficzny
Większość z nas nie wiedziała nawet, jak założyć negatyw. Po paru technicznych instrukcjach, wylosowaniu tematów na zdjęcia, obejrzeniu inspiracji, nadszedł czas na cykanie zdjęć. Na czuja, światłomierzom nie wierzymy, nie wierzymy też sobie ani w powodzenie misji, że coś wyjdzie, ale za każdym razem przekręcając magiczny pstryk na kolejne zdjęcie, cieszymy się jak dziecko

 
 
2. Wywoływanie negatywów

 Nadeszła chwila prawdy, gdy okaże się czy cokolwiek wyszło. Negatywy nakłada się na szpule w zupełnej ciemności, więc było to dla nas nie lada przeżycie i stres oczywiście, ale na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem. Kilka prób przy świetle na wywołanych negatywach, później światła gasną, a na szpule wędrują nasze własne negatywy. Potem parę chemicznych procedur, trochę to czasochłonne i uzależnione od stopera. Gdy stres osiągnie maksimum, Justyna wyciąga gotowe negatywy i... ta dam- zdjęcia wyszły! No, już możemy spokojnie oddychać.
 
 
 
3. Skanowanie negatywów
 (wcześniej schły cały dzień)
 

 
 
 
4. Tworzenie odbitek w ciemni pozytywowej
 
Nasza ciemnia była super. Sami zobaczcie:
 


 
 Czary polegają na tym, że odbitka powstaje właściwie tylko dzięki 0,5-1s światła (wszystko wcześniej ustawiamy pod powiększalnikiem w zależności od efektu, jaki chcemy uzyskać). Później wrzucamy papier do wywoływacza, gdzie stopniowo pojawiają się elementy naszego zdjęcia. Koniuszek bucika, kawałek kokardki i jeju, jakie to fajne! Później szczypce do ręki i odbitka wędruje do kąpieli przerywającej, a później do utrwalacza, gdzie przestaje być światłoczuła, można zaświecić światło i zobaczyć efekty. Zdjęcia wieszamy do wyschnięcia, z niecierpliwości pomagamy sobie suszarką. Voilà! Próbowaliśmy też luksografii.
 
 
Parę skanów negatywów uczestników:
 
 
 

Warsztaty okazały się być jeszcze lepsze, niż przypuszczałam, bawiłam się świetnie i cieszę się ogromnie, że udało się to wszystko zrealizować.

1 komentarz: